Dlaczego stres jest groźny?

Dlaczego stres jest groźny? – Artykuł pochodzi z książki “Choroby cywilizacyjne”, wyd. Złote Myśli

Światowa Organizacja Zdrowia określiła stres jako „chorobę stulecia”. Naukowcy twierdzą, że istnieje związek pomiędzy stresem a chorobami nowotworowymi. Podobnie w innych jeszcze schorzeniach, jak: choroby tarczycy, nadciśnienie, cukrzyca, otyłość, astma oskrzelowa, stwardnienie rozsiane, nerwice, alergie, schorzenia kręgosłupa – upatruje się w stresach jednej z wielu przyczyn ich powstawania.

Nie na darmo wśród czynników zagrożenia miażdżycą jest wymieniana sylwetka psychiczna człowieka (jest to mówiąc inaczej próba oceny człowieka pod względem jego reakcji na stres).

Słowo „stres” związane jest z nazwiskiem Hansa Selyego, profesora Instytutu Medycyny i Chirurgii Eksperymentalnej Uniwersytetu w Montrealu. Pracował on przez 40 lat nad zagadnieniem stresu. Zauważył, że chorzy, którzy leczyli się z powodu rożnych dolegliwości, mieli pewne objawy wspólne, niezależnie od tego, jaka była ich zasadnicza choroba. Nasunęło mu to myśl, że obok swoistego czynnika, wywołującego określoną chorobę, musi istnieć inny, który wyzwala nieswoiste reakcje, wspólne wszystkim chorym.

Stres wyzwala mechanizm mobilizujący drzemiącą w organizmie energię obronną – w chwili, gdy jest on poddany jakiemuś obciążeniu, bez względu na to, czy jest ono fizyczne czy psychiczne i czy jest przyjemne czy przykre. Każde obciążenie wywołuje w organizmie alarm, który jest natychmiast rejestrowany przez narządy zmysłów i przekazywany do podwzgórza i do przysadki mózgowej. Podwzgórze to część naszego mózgu zawierająca ważne ośrodki uczestniczące w kierowaniu pracą autonomicznego, czyli wegetatywnego (niezależnego od naszej woli) układu nerwowego, jak: regulacją temperatury ciała, gospodarką wodną organizmu, czynnością gruczołów wydzielania wewnętrznego (tarczyca, grasica, trzustka, jądra, jajniki, przytarczyce, nadnercza, szyszynka), pobieraniem pokarmu, czynnościami seksualnymi oraz reakcjami emocjonalnymi.

Czynność podwzgórza jest ściśle związana z czynnością przysadki mózgowej; bodziec nerwowy przenosi się za pomocą podwzgórza i przysadki mózgowej na nerwowy układ autonomiczny. Gruczoły wydzielania wewnętrznego otrzymują sygnał do natychmiastowego działania. W następstwie podwyższa się ciśnienie krwi, serce bije szybciej, wątroba wyrzuca zapasy cukru i tłuszczów, zasilając mięśnie w dodatkowe rezerwy energii, zwiększa się krzepliwość krwi, jako zabezpieczenie przed wykrwawieniem się po ewentualnym zranieniu. Człowiek gotów jest sprostać nieoczekiwanej sytuacji.

Taki model alarmowej reakcji działał już u naszych przodków. Miał charakter obronny i dawał szansę utrzymania się przy życiu. Pobudzał do błyskawicznej ucieczki lub walki w obliczu grożących niebezpieczeństw. Obecnie żyjemy w innych czasach. Inne grożą nam niebezpieczeństwa. Skala szkodliwych bodźców znacznie się zwiększyła. Wymienić należy: hałas, pośpiech, tłok, nieżyczliwość, przemęczenie, strach, niemożność sprostania stawianym wymaganiom.

Nie możemy podołać reakcjom stresowym. Mechanizm pierwotnie obronny staje się obecnie mechanizmem zagłady. Wyrzucane przez wątrobę podczas stresu kwasy tłuszczowe zamieniają się w cholesterol i odkładają się w tętnicach, powodując miażdżycę. Zwiększona krzepliwość krwi sprzyja powstawaniu zakrzepów w naczyniach mózgu, serca, płuc lub kończyn. Stres sprzyja infekcjom poprzez osłabienie obrony immunologicznej. Gdy mamy zmartwienie, nie dziwmy się, że np. w okresie epidemii grypy szybciej zachorujemy i dłużej będziemy wracać do zdrowia.

Wyeliminowanie strachu przed operacją, jak dowodzą badania, przez odpowiednią psychoterapię powoduje w okresie pooperacyjnym zmniejszenie ilości zakrzepów w naczyniach krwionośnych i wrzodów żołądka. Selye podkreśla, że stres jest normalną biologiczną reakcją każdego żywego organizmu – fizjologicznym zjawiskiem związanym z procesami życia.

Obrona przed stresem jest indywidualną właściwością każdego z nas. Nie ma na to recepty. Musimy ciągle poszukiwać takiego sposobu odprężania się, który dla nas będzie właściwy. Jedni potrzebują dla rekreacji muzyki, ruchu i zabawy. Inni przeciwnie – tylko cisza daje im równowagę psychiczną.

Więcej na ten temat w książce
„Choroby Cywilizacyjne”, zobacz opis książki >>

Kategorie: on Marzec 28, 2012 at 2:47 pm  Dodaj komentarz  
Tags: , , , , , ,

Czy cierpienie psychiczne może wywołać chorobę?

Niniejszy artykuł pochodzi z książki „Choroby Cywilizacyjne”, wyd. Złote Myśli.

W swojej praktyce lekarskiej spotykam pacjentów, których dolegliwości poprzedziły przykre przejścia, nieszczęścia czy urazy psychiczne.

Czy zdajemy sobie sprawę, że choroba bliskiej osoby, alkoholizm męża, kłopoty w pracy czy kłótnie rodzinne – mają wpływ na funkcjonowanie organów wewnętrznych w naszym organizmie?

We współczesnej medycynie wyodrębnia się kategorię chorób, w etiologii których podejrzewa się udział czynników psychologicznych. Podstawową koncepcją w medycynie psychosomatycznej jest ścisły wzajemny związek pomiędzy procesami psychicznymi i funkcjami fizjologicznymi ustroju.

Szczególna rola przypada emocjom. Ich znaczenie jest związane z pełnieniem przez nie czynności regulacyjnych wobec czynności fizjologicznych i zachowania człowieka. Emocje mogą nie tylko mieć znaczenie w regulowaniu funkcji fizjologicznych, ale w określonych przypadkach (np. długotrwałych sytuacjach konfliktowych) wpływać na rozregulowanie czynności organizmu, co może prowadzić do zmian chorobowych.

W niektórych zaburzeniach rola emocji w powstawaniu dolegliwości fizycznych wydaje się być decydująca. Odnosi się to do wymiotów czynnościowych, stanów skurczowo-wydzielniczych jelita grubego, jadłowstrętu psychicznego, bólów głowy napięciowych. W innych zaburzeniach, jak: choroba wrzodowa, nadciśnienie tętnicze, astma, zapalenie wrzodziejące jelita grubego, emocje odgrywają rolę istotną, ale nie jedyną.

W wielu schorzeniach czynniki psychiczne nie mają uchwytnego znaczenia, co odnosi się do chorób z niedoboru czy ostrych chorób zakaźnych. Jedna z hipotez głosi, że specyficzne przyczyny psychologiczne wywołują określone choroby somatyczne. Według poglądów niektórych naukowców, np. zahamowany gniew ma związek z układem krążenia i powoduje nadciśnienie tętnicze; poczucie zależności i brak uznania wpływają niekorzystnie na przewód pokarmowy, doprowadzając do wrzodów żołądka i dwunastnicy, natomiast konflikty między seksualnymi tendencjami a możliwościami realizacji pragnień przejawiają się zaburzeniami w układzie oddechowym, a więc astmą.

Migracje z jednego kraju do drugiego, a szczególnie do obcych kultur, zdają się być również czynnikiem wpływającym na wzrost występowania chorób somatycznych. Stwierdzono nagromadzenie rozmaitych chorób i zaburzeń u przybyszów ze Wschodu do Europy Zachodniej. Częste występowanie zaburzeń zdrowia psychicznego zaobserwowano także u imigrantów fińskich w bliskiej geograficznie Szwecji. Utrata bliskiej osoby jest formą stresu, z jaką często stykają się lekarze.

Wiele badań wskazuje, że takie wydarzenia prowadzą do wzrostu chorób i umieralności. Najwięcej zgonów zanotowano wśród wdowców i wdów.

Więcej na ten temat w książce „Choroby Cywilizacyjne”, zobacz opis książki >>

Zdrowe Jelita :: Oczyszczanie

Oczyszczanie

Autorem artykułu jest Bożena Ryczkowska
Każdy organizm jest inny i dlatego nie ma uniwersalnego sposobu na oczyszczenie go z toksyn. Poniżej prezentujemy wybrane metody, które mogą pomóc w detoksykacji. Jedne z nich mają wieloletnią tradycję, inne związane są z najnowszymi osiągnięciami nauki.

Każdego dnia nasz organizm jest narażony na kontakt z wieloma toksynami. Pochodzą one przede wszystkim z tego, co zjadamy i czym oddychamy. Część z nich powstaje w wyniku rozpadu komórek. Szczególnie istotne znaczenie ma rozpad komórek tłuszczowych i uwalnianie z nich zdeponowanych tam wcześniej substancji odpadowych. Przypominam, że nadmiernie rozwinięta tkanka tłuszczowa jest rodzajem wewnątrzustrojowego śmietnika. Stąd nagłe opróżnienie takiego śmietnika, na przykład podczas gwałtownego odchudzania, stwarzać może zagrożenie dla równowagi naszego organizmu.

Ta równowaga, czyli homeostaza jest niezbędnym elementem prawidłowej odnowy tkanek, a więc zdrowia i długowieczności. Zostaje ona zaburzona, nie tylko, kiedy spożywamy substancje toksyczne, ale również, jeśli spożywamy więcej, niż możemy wykorzystać, a więc, jeżeli zjadamy za dużo. Niestety większość oferowanej w sklepach żywności jest wysoko przetworzona, pełna substancji konserwujących, sztucznych aromatów i barwników, tzw. wzmacniaczy smaku i zapachu. Są to związki potencjalnie szkodliwe, a w dużych ilościach wręcz toksyczne.

Coraz większego znaczenia nabiera także powszechne nadużywanie leków, które wpływa bardzo niekorzystnie na równowagę biologiczna flory jelit i prowadzi do dysbiozy. Wszystko to upośledza prawidłowe funkcjonowanie organizmu i wtórnie zmniejsza jego zdolność do samooczyszczania.
Być może z tego powodu bardzo popularne w ostatnim czasie jest szukanie różnych metod odtruwania, czyli detoksykacji i wydalania zanieczyszczeń z organizmu.

Detoksykacja to zespół reakcji biochemicznych, przekształcających toksyczne związki chemiczne w mniej groźne cząsteczki, które mogą być łatwo wydalone z komórki. Kluczowym narządem w procesach wewnątrzustrojowej detoksykacji jest wątroba. Kłopoty z tym narządem powstają głównie na skutek błędów żywieniowych.

Stłuszczenie, przekrwienie i upośledzenie funkcji wątroby mają swoją przyczynę przede wszystkim w nadmiernym spożyciu oczyszczonych produktów skrobiowych (zwłaszcza białej mąki), cukru rafinowanego, tłuszczów nasyconych i tłustego mięsa oraz alkoholu. Groźne dla wątroby są także występujące w żywności zanieczyszczenia chemiczne, metale ciężkie, pestycydy, azotany i azotyny (w wędlinach), leki, antybiotyki, pozostałości po lekach weterynaryjnych oraz mykotoksyny. Każdego dnia wątroba musi dawać sobie z nimi radę. Kumulacja toksyn w organizmie obciąża wątrobę, która w końcu nie jest w stanie skutecznie sprostać potrzebom codziennej detoksykacji.

Dodatkowym zagrożeniem dla wątroby są powszechnie występujące zakażenia wirusowe. Mogą one znacznie ograniczyć wydolność tego narządu, co w sposób bezpośredni przekłada się na sprawny przebieg procesów detoksykacji organizmu.

Również wiek ma istotne znaczenie. U ludzi starszych procesy te przebiegają mniej sprawnie niż u młodych. Między innymi, dlatego niepożądane objawy zażywanych leków w tej grupie wiekowej zdarzają się najczęściej. Biochemiczne unieczynnienie toksyn, czyli detoksykacja, jest jedynie pierwszym etapem procesu odtruwania. Niezmiernie ważne jest także sprawne wydalenie z organizmu niepotrzebnych substancji.

W naszym ciele funkcjonuje klika kanałów, którymi organizm wydala szkodliwe substancje i w każdym z tych kanałów może dojść do zaburzeń, które zakłócają ten proces.

Najistotniejsze znaczenie mają trzy z nich:

  •  jelita
  •  drogi moczowe
  •  skóra
  •  płuca

Jelita

Zdrowe jelita skolonizowane są przez bakterie, które, między innymi, wspomagają trawienie i przyswajanie pokarmów oraz produkcję prawidłowego stolca. Z kałem, pozbywamy się nie tylko niestrawionych resztek pokarmowych, ale wielu niepotrzebnych substancji – toksyn i ich nieczynnych biologicznie metabolitów. Jest to jedyny kanał wydalania związków nierozpuszczalnych w wodzie, a rozpuszczalnych w tłuszczach i dlatego zaparcia, niezależnie od wieku chorego, są zjawiskiem niepożądanym. Prawidłowa perystaltyka jelit zależy od obecności w nich naturalnej mikroflory i jeżeli zostanie ona zniszczona, bądź zmieniona, to pojawiają się trudności w oddawaniu stolca. Dochodzi do tzw. intoksykacji organizmu. Wywołuje to wtórnie zmiany zarówno czynnościowe, jak i morfologiczne w rozmaitych tkankach, zwłaszcza w tkance tłuszczowej i może prowadzić do rozwoju rozmaitych schorzeń, między innymi otyłości i zespołu metabolicznego.

Drogi moczowe

Mocz jest ważnym elementem wydalania substancji odpadowych, szczególnie tych o drobnej cząsteczce, powstałych w wyniku przemian detoksykacyjnych biochemicznych, które krążą w organizmie razem z krwią. Rola układu moczowego polega na zbieraniu ubocznych i ostatecznych produktów pochodzących z przemian biochemicznych i metabolicznych. Jego głównymi narządami są nerki, które wytwarzają mocz jako produkt filtracji krwi. Zaburzenia przesączania w kłębkach nerkowych oraz wydalania i wchłaniania w cewkach nerkowych odbijają się w sposób istotny na sprawności i wydolności czynnościowej całego organizmu człowieka. Do najczęstszych schorzeń powodujących upośledzenie funkcjonowania tego układu należą zakażenia spowodowane przede wszystkim przez bakterie (głównie – Eischerichia Coli).

Odrębnym czynnikiem ryzyka jest także niewłaściwy sposób odżywiania, który polega na spożywaniu dużych ilości białka zwierzęcego i nabiału oraz ograniczaniu dobowej ilości płynów. Wydalany wówczas mocz jest bardzo stężony i kwaśny, co sprzyja krystalizacji kamieni w drogach moczowych, które nie tylko utrudniają odpływ moczu, ale mogą stać się miejscem namnażania bakterii. Oba czynniki znacznie upośledzają funkcje oczyszczające układu.

Zobacz, jak dbać o drogi moczowe >>

Skóra

Skórę możemy określić umownie, jako trzecia nerkę, ponieważ przez liczne gruczoły potowe odbywa się eliminacja wielu toksyn. Od dawna wiadomo, że obfite poty pojawiające się podczas choroby zwiastują zdrowienie. Z tego samego powodu również w okresie rekonwalescencji obserwujemy wzmożona potliwość i jest to zjawisko ze wszech miar korzystne. Pot zdrowego człowieka ma naturalny, przyjemny zapach. Pot ludzi chorych bywa niejednokrotnie wręcz cuchnący. Skład potu zależy, bowiem od aktualnej kondycji fizycznej człowieka. W żadnym wypadku nie należy ograniczać potliwości. Stosowanie wszelkich kosmetyków przeciwpotnych jest wręcz szkodliwe.

Leczenie

Procesy odtruwania zachodzą w naszym organizmie stale, niezależnie od tego, czy stosujemy jakiekolwiek odtruwające terapie, czy też nie. Stanowią one, bowiem jeden z podstawowych mechanizmów adaptacji do środowiska. Procesy detoksykacji na poziomie komórkowym i molekularnym odbywają się w wielu tkankach, jednakże centralnym narządem jest wątroba. To właśnie tam w toku przemian biochemicznych większość toksyn zamieniana jest w cząsteczki mniej szkodliwe, które nasz organizm łatwo może wydalić.

Leczenie powinno odbywać się dwutorowo. Z jednej strony wspomagamy procesy detoksykacji, z drugiej przyspieszamy wydalanie unieszkodliwionych już toksyn. Nie mamy bezpośredniego wpływu na przebieg procesów detoksykacji. Możemy, jednak pośrednio wpływać na nie poprzez wspomaganie czynności komórek wątroby i przywracanie prawidłowej równowagi w mikroflorze jelit. W celu regeneracji komórek wątroby możemy zastosować kurację sylimaryną. Jest to aktywna biologicznie substancja zawarta w ostropeście plamistym. Zawierają znany od dawna preparat Sylimarol, dostępny w aptekach bez recept. Można też pić codziennie szklankę soku z czarnej rzepy, a najlepiej połączyć obie terapie.

Korzystne jest także włączenie homeopatycznych leków poprawiających krążenie wątrobowe. Przywracanie prawidłowej równowagi w mikroflorze jelit, to po prostu leczenie dysbiozy jelit, które wymaga zastosowania preparatów probiotycznych, właściwego żywienia i roślin leczniczych, czyli ziół.

Wydalanie toksyn z organizmu w przeciwieństwie do samej detoksykacji możemy aktywnie i bezpośrednio regulować. Efektywność tego wydalania podlega, bowiem wpływom sposobu żywienia i roślin leczniczych. Uogólniając, można by powiedzieć, że każda ziołoterapia ma działanie odtruwające. Wspomaga ona wszystkie drogi wydalania, a więc działa moczopędnie, napotnie i reguluje wypróżnienia.

W skład różnego rodzaju ziołowych mieszanek oczyszczających wchodzą przeważnie łopian większy (poprawia przemianę materii, działa żółciopędnie i moczopędnie), fiołek trójbarwny (działa lekko moczopędnie i odtruwająco), wiązówka błotna (działa żółciopędnie i moczopędnie), tamaryndowiec (stymulujący pracę przewodu pokarmowego i działa łagodnie przeczyszczająco), karczoch (regeneruje komórki wątrobowe i usprawnia ich działanie), morszczyn pęcherzykowaty (przyspiesza przemianę materii, działa łagodnie przeczyszczająco).

Podobnie rzecz się ma z żywieniem. Prawidłowo skomponowana dieta poprawia perystaltykę i metabolizm, promuje aktywność bakterii probiotycznych, co pośrednio i bezpośrednio ułatwia wydalanie toksyn nierozpuszczalnych w wodzie.

Dieta i głodówki

Odrębnym zagadnieniem są modne ostatnio głodówki. Ograniczenie dowozu kalorii z pożywieniem uruchamia zapasy nagromadzone w tkance tłuszczowej. Zjawisku temu towarzyszy uwalnianie uwięzionych tam toksyn. Jeszcze raz przypominam, że tkanka tłuszczowa stanowi rodzaj ustrojowego wysypiska śmieci. Dlatego przy dużej nadwadze mogą uwalniać się tak duże ilości, toksyn, ze dochodzi do wtórnej intoksykacji całego organizmu. Osobiście nie polecam dłuższych niż dwa dni okresów głodzenia. Tym bardziej, że nasz organizm już po kilka dniach całkowitej głodówki obniża podstawową przemianę materii i w ten sposób adaptuje się do niedoborów kalorycznych. Po powrocie do normalnego odżywiania się stan ten trwa jeszcze przez jakiś czas i jest odpowiedzialny za tzw. efekt jo-jo.

Należy też wiedzieć, że podczas całkowitego głodzenia się, już po kilku dniach głównym źródłem energii stają się uwalniane z tkanki tłuszczowej kwasy tłuszczowe, które w toku przemian biochemicznych przekształcane są w związki zakwaszające nasz ustrój. Wpływają one niekorzystnie na gospodarkę elektrolitową ustroju – we krwi zmniejsza się stężenie potasu, sodu i magnezu i pojawia się kwasica. To właśnie kwasica towarzysząca całkowitej głodówce jest odpowiedzialna za obserwowane po kilku dniach zmniejszenie łaknienia, a nie „kurczenie się” żołądka. Dłużej trwająca głodówka może, więc prowadzić do odkładania się złogów, czyli kamieni w nerkach.

Jak z tego wynika całkowita głodówka nie jest żadnym dobrodziejstwem dla naszego organizmu, a raczej dużym dla niego wyzwaniem, a najbardziej eksploatowanym wówczas narządem jest wątroba. Jeżeli więc cierpimy na schorzenia wątroby, mamy skłonność do kamicy nerkowej, albo leczymy się z powodu cukrzycy, nie powinniśmy w takich eksperymentach żywieniowych brać udziału. Najlepiej, więc stosować głodówki częściowe. O jednej z nich – głodówce AMA – obszerniej pisałam w tekście o głodówkach.

Sauna

Z potem eliminowanych jest wiele substancji toksycznych. Dlatego pocenie się jest bardzo korzystne dla organizmu. Wyróżniamy różne rodzaje saun. Najbardziej popularne są zwykłe, suche lub mokre (tzw. łaźnie). Wysoka temperatura w saunie powoduje rozszerzenie naczyń krwionośnych skóry i wzmożone pocenie. W ciągu jednego, niezbyt ciepłego, dnia człowiek wydziela od 0,5 do 1 litra potu. Podczas 0,5-1 godziny pobytu w saunie może powstać kilka litrów potu. Jest to bardzo dobra metoda oczyszczania organizmu z toksyn, ale głównie tych rozpuszczalnych w wodzie.

Nie każdy może jednak korzystać ze zwykłej sauny. Alternatywą są tzw. kabiny infrared na podczerwień. Temperatura w nich panująca jest niższa niż w standardowej saunie, a promienie wnikają do 4 cm w głąb ciała. Promieniowanie IR dzięki głębszej penetracji i absorpcji przez tkanki ciepła, wywołuje o wiele intensywniejsze zmiany w układach i narządach człowieka niż ciepło działające na organizm powierzchownie.

Kąpiele

Podczas kąpieli woda i kosmetyki usuwają z powierzchni skóry brud, tłuszcz, pot, złuszczony naskórek i bakterie. Pod wpływem ciepła rozszerzają się pory skóry i substancje rozpuszczone w wodzie mogą wniknąć w skórę. Dlatego bardzo ważne jest używanie do kąpieli właściwych dodatków. Wiele płynów do kąpieli zawiera sztuczne aromaty, barwniki i inne niekorzystnie działające substancje chemiczne. Należy raczej ich unikać. Zamiast tego można zastosować np. kąpiel w naturalnej soli lub solance.

Przykładowo solanka termalna dolewana do kąpieli ułatwia rozszerzanie się porów skóry oraz stymuluje proces wymiany jonowej miedzy ciałem człowieka a roztworem kąpielowym. Powoduje że organizm zaczynają opuszczać toksyny i takie produkty przemiany materii jak: mocznik, kwas moczowy i mlekowy, aceton czy kreatynina a wchłaniane są znajdujące się w solance jony jodu, bromu, wapnia, magnezu, sodu i inne mikroelementy. Zjawisko to zachodzi znacznie bardziej intensywnie, gdy stężenie roztworu kąpielowego przekracza nasze stężenie fizjologiczne soli wynoszące 0,9 %. Zatem podnosząc stężenie roztworu kąpielowego np. do 3 % wywołujemy proces intensywnej wymiany jonowej. Następuje zatem odżywienie organizmu z pominięciem i bez obciążenia przewodu pokarmowego.
Gdy układ potrzebuje pewnych minerałów, na zasadzie przyciągania ładunków elektrycznych, bez naszej wiedzy i woli, organizm przeprowadza reakcje chemiczne które powodują wnikanie tych minerałów z roztworu kąpielowego poprzez skórę do organizmu.

Ponieważ w produktach które spożywamy, stwierdzany jest brak wielu niezbędnych do życia mikropierwiastków, można ten brak uzupełnić także poprzez kąpiel, jednakże pod warunkiem, że woda w której się kąpiemy będzie zawierała te dobroczynne minerały.

Ruch

Ruch jest bardzo wskazany we wszystkich kuracjach oczyszczających. Podczas bardziej intensywnego ruchu skóra zaczyna wydzielać pot i tą drogą także następuje eliminacja toksyn. Intensywny spacer (nie bieg) ma nieocenione właściwości oczyszczające organizm. Jedną z fantastycznych metod ułatwiających eliminację toksyn jest wywodząca się z indyjskiej ajurwedy joga. Oczyszczanie (sanskryckie – śauca) jest jedną z fundamentalnych zasad jogi. W czasie ćwiczeń (asan), dzięki wzmożonemu napięciu mięśni (działanie izometryczne) i rozciąganiu, poprawia się ukrwienie i przepływ krwi przez stawy, kości, skórę i narządy wewnętrzne naszego organizmu. Powoduje to lepsze odżywienie chorych tkanek, szybką eliminację toksyn i zmian zapalnych.

Body-detox

Badania naukowe potwierdziły, iż komórki zdrowego człowieka powinny mieć ujemny potencjał w przedziale od 70 do 90 miliwoltów. Na tym poziomie przyswajanie składników pokarmowych oraz wydalanie toksyn jest optymalne. Ujemny potencjał obciążonej lub uszkodzonej komórki może odbiegać znacznie od normy i wówczas zarówno przyswajanie składników pokarmowych jak i wydzielanie toksyn jest zaburzone. Przykładem zdrowej terapii – dodającej zdrowia, witalności i urody – jest zabieg body detox, metoda opracowana przez Mary Staggs, angielską lekarkę.

Metoda ta opiera się na chińskiej filozofii energii jako istoty życia i wody. Urządzenie wykorzystuje zasadę użycia kontrolowanych prądów elektrycznych w leczeniu różnorodnych schorzeń i ma szerokie zastosowanie. Urządzenie to dzięki specjalnemu programowi wytwarza odpowiednio zmodulowany prąd o zmiennej biegunowości, który powoduje jonizację wody. Stopy zanurza się w wodzie i poprzez pory – ok. 2000 na każdej stopie – następuje szybki i skuteczny proces enrgetyzacji organizmu. Pobudzone w ten sposób komórki zaczynają prawidłowo “pracować” co przekłada się na natychmiastowe intensywne wydzielanie toksyn i innych szkodliwych substancji do krwi. Substancje te są następnie przenoszone i wydalane poprzez pory stóp do wody.

Intensywne wydalanie toksyn i metali ciężkich następuje głównie poprzez płyny fizjologiczne co trwa jeszcze jakiś czas po ukończeniu serii zabiegów. Prawidłowo pracujący organizm pobiera równocześnie z wody zdecydowanie lepiej niezbędne substancje i mikroelementy.

Opisane powyżej działania aparatu zostały zaobserwowane i udokumentowane w trakcie badań wykonanych przez lekarzy w Polsce. W trakcie serii zabiegów porównawczych udowodniono, że organizmy pobierały z wody między innymi żelazo a wydzielały głównie amoniak, azotany, oraz fosforany. Badania przeprowadzone metodą HMTS – ( heavy metal test system ) wykazały zmniejszenie ilości pierwiastków ciężkich ( ołów, rtęć i inne ) po serii zabiegów.
Badania mikrobiologiczne wykazały, że urządzenie wykazuje właściwości bakteriobójcze.

Przeprowadzono też badania najnowszą, spektakularną metodą mikroskopii z ciemnym polem (dark-field microscopy). W czasie tego badania kropla krwi pacjenta jest bezpośrednio nanoszona na szkiełko podstawowe i przykryta szkiełkiem nakrywkowym. Tak przygotowany preparat jest natychmiast badany pod powiększeniem 1200x. Krew narażona jest na ostry stres – brak tlenu, działanie ostrego światła, nacisk mechaniczny. Obraz, który ukazuje się w mikroskopie pozwala wyciągnąć bardzo ważne wnioski na temat środowiska całego organizmu. Wiemy, że krwinki widoczne na zdjęciu jako białe kółka potrzebują do życia tlenu. Pod szkiełkiem jest go mało. Czas, w jakim komórki przestaną pełnić swoje funkcje życiowe jest różny i zależy od kondycji organizmu. Komórki – jak zaobserwowano na zdjęciach sprzed zabiegu zamierają po kilku minutach, co przejawia się stratą ich kolistego kształtu i kurczeniem się. Na zdjęciach krwi tej samej osoby poddanej zabiegowi body detox widać było, że krew mimo kilkakrotnie dłuższego upływu czasu jest wciąż żywa. Krwinki są duże, niezapadnięte. Są dużo wytrzymalsze. I co jeszcze zadziwiające: po zaledwie półgodzinnym zabiegu znikła duża część zanieczyszczeń.

Dotychczasowe, kilkuletnie i skuteczne stosowanie zabiegów body-detox w profilaktyce zdrowotnej i kosmetyce zostało niedawno potwierdzone monografią naukową opracowaną przez dr n. med. i techn. Andrzeja Dyszkiewicza. Testy będące wynikiem wielomiesięcznych prób na reprezentatywnej grupie osób, potwierdziły właściwości lecznicze zabiegów oczyszczających organizm.

Zabiegi spowodowały w grupie 30 zdrowych osób umiarkowane lecz statystycznie znamienne obniżenie wartości ciśnienia skurczowego i rozkurczowego, spadek częstotliwości tętna, a także większą symetrię parametrów przepływu włośniczkowego i temperatury pomiędzy prawą i lewą ręką. Patrząc na uzyskane wyniki z punktu widzenia mechanizmów regulacyjnych daje się zauważyć przesłanki do wspomagającego zastosowania metody w leczeniu nadciśnienia tętniczego, zespołów algodystroficznych (np. Sudecka) i zespołów naczynioruchowych typu Reynaud lub naczyniowej postaci zespołu wibracyjnego. Dobrych efektów należy również oczekiwać w angiopatii cukrzycowej oraz chorobach niedokrwiennych (naczyniowych) kończyn. Należy jednak pamiętać, że synergiczne zastosowanie urządzenia w leczeniu zdiagnozowanych jak i domniemanych chorób musi zawsze odbywać się za wiedzą i zgodą lekarza leczącego.

Aktualnie zebrane naukowe dowody działań regulacyjnych tego typu zabiegów oraz spostrzeżenia pacjentów znajdujące odzwierciedlenie w trendach wyników pomiarowych, rekomendują z pewnością aktualne zastosowanie urządzenia „Detox-system” do zabiegów rehabilitacji w odnowie biologicznej, czyli u pacjentów z pokarmowymi i inwolucyjnymi niedoborami jonowymi, w stanach wyczerpania psycho-somatycznego, u sportowców oraz u rekonwalescentów (pod warunkiem przestrzegania przeciwwskazań lekarskich), a pod kontrolą lekarza w obszarach poważniejszych stanów chorobowych z obszaru reumatologii, ortopedii i rehabilitacji.

dr Bożena Ryczkowska

Więcej ciekawych tekstów na www.naturalnamedycyna.pl

Przydatne linki:

 

Zespół jelita nadwrażliwego

Autor: Bożena Ryczkowska

Według statystyk 20% dorosłych cierpi na dolegliwości określane jako zespół jelita nadwrażliwego (ZJN). Chorych jest zapewne znacznie więcej, gdyż do lekarza zgłaszają się głównie ci, u których dolegliwości są duże i dotyczą częstych biegunek. Jeżeli założymy, że najczęstszym objawem ZJN są zaparcia i wzdęcia, to możemy liczyć, że kłopoty z ZJN ma ponad 50% populacji.

Jak rozpoznać

Wspomniana wyżej powszechność występowania Zespołu jelita nadwrażliwego skłoniła lekarzy do ustalenia kryteriów pozwalających postawić jego rozpoznanie.

Według nich ZJN rozpoznajemy, jeżeli:

w okresie ostatnich 12 miesięcy obserwujemy stały lub nawracający ból brzucha, który utrzymuje się, przez co najmniej 3 miesiące ból ten ustępuje po wypróżnieniu ból związany jest z nieprawidłową częstością wypróżnień – biegunkami i/lub zaparciami wszystkie badania dodatkowe, zarówno biochemiczne surowicy krwi, jak i obrazowe – USG, zdjęcia radiologiczne, a także bakteriologiczne i endoskopowe – gastroskopia, rektoskopia, kolonoskopia są prawidłowe w wydalanym stolcu nie znajduje się krwi.

Przyczyny nie są jasne

Przyczyny powstawania objawów ZJN mimo uporczywych badań medycznych nie są jasne. Wiemy jedynie, że choroba ma charakter czynnościowy, to znaczy nie wynika z jakichkolwiek zmian morfologicznych (strukturalnych) jelit i narządów jamy brzusznej – wątroby, żołądka i trzustki. Mam oczywiście na myśli jedynie wyniki stosowanych obecnie badań diagnostycznych. W patogenezie, czyli przyczynie rozwoju ZJN podkreślany jest udział sfery psychoemocjonalnej chorego i z tego powodu uważa się go za najbardziej typowy przykład choroby psychosomatycznej.

Ostatnio coraz częściej wśród przyczyn objawów ZJN pojawia się tło alergiczne. Dlatego powszechnie stosowanym sposobem leczenia staje się dieta eliminująca najbardziej agresywne alergeny pokarmowe – przede wszystkim pszenicę i mleko krowie. Leki farmakologiczne używane w leczeniu ZJN dają jedynie krótkotrwałą poprawę kliniczną, po której na ogół występuje nawrót choroby, często o większym nasileniu. Jest to zrozumiałe, ponieważ zgodnie z logiką naturalnej medycyny właśnie powszechnie stosowana farmakoterapia obok nieprawidłowego żywienia ma koronny udział w rozwoju objawów ZJN.

Udział dysbiozy

Bardzo istotnym elementem rozwoju dolegliwości charakterystycznych dla ZJN jest dysbioza. Tym mianem określa się nieprawidłowy skład flory drobnoustrojów zasiedlających obszar jelit. To właśnie ta mikroflora decyduje o regeneracji uszkodzonych odcinków błony śluzowe wyściełającej powierzchnię przewodu pokarmowego oraz o prawidłowej odnowie starzejących się komórek. Jeżeli zdamy sobie sprawę, że powierzchnia ta u przeciętnego człowieka dorosłego wynosi około 400 m kwadratowych i jest to obszar naszego niezwykle ważnego kontaktu z otaczającym środowiskiem jaki ma miejsce podczas każdego posiłku stanie się zrozumiałe, dlaczego jej uszkodzenia maja tak fundamentalne znaczenie dla naszego zdrowia.

Błonę śluzową pokrywającą cały przewód pokarmowy można by porównać do wewnętrznej skóry, a jej zewnętrzną warstwę – nabłonek – do naskórka, Jest ona pielęgnowana przez symbiotyczne bakterie, które zasiedlają one nasz organizm niemal tuz po urodzeniu wraz rozpoczęciem karmienia mlekiem. Jej uszkodzenia wywoływane są poprzez zjadanie rozmaitych trucizn (leki, konserwanty, sztuczne aromaty i barwniki), a także w wyniku inwazji przede wszystkim chorobotwórczych wirusów, rzadziej bakterii. Ostatnio coraz częściej zdarzają się także uszkodzenia popromienne, będące ubocznym objawem stosowanej w chorobach nowotworowych radioterapii. W każdym przypadku dochodzi nie tylko do fizycznego zniszczenia struktur błony śluzowej, ale też eliminacji symbiotycznych bakterii jelitowych, bez których szybka i całkowita odnowa zarówno nabłonka jelit, jak głębszych struktur błony śluzowej nie jest możliwa.

Jak leczyć?

W przypadku ZJN uszkodzenia, lub zmiany zapalne dotyczą jedynie zewnętrznej, nabłonkowej warstwy błony śluzowej, są ograniczone i praktycznie nieuchwytne powszechnie stosowanymi badaniami diagnostycznymi. Wywoływane przez nie dolegliwości często ujawniają się dopiero pod wpływem związanego z odczuwanymi emocjami nasilenia aktywności wegetatywnego układu nerwowego, bądź ciężkostrawnego pożywienia, czy rozmaitych toksyn zawartych w lekach i środkach chemicznych dodawanych do żywności. Leczenie ZJN jest, więc łatwe, proste i skuteczne, o ile uwzględnimy naturalny mechanizm rozwoju choroby.

Co jeść?

Zawsze należy pamiętać o właściwym żywieniu:

  • posiłki powinny być pozbawione chemii spożywczej. Wykluczamy, więc z jadłospisy wszelakie gotowe produkty, słodycze, drób i wędliny, a także kostki rosołowe i inne proszkowane lub granulowane dodatki przyprawowe wzbogacane glutaminianem sodu
  • wyroby z białej mąki zastępujemy wyrobami z maki razowej, najlepiej pszenno-żytniej, lub żytniej
  • podstawą codziennego jadłospisu powinny być posiłki ciepłe. Zawsze musi się wśród nich znaleźć zupa oraz kasza z warzywami
  • spożycie mięsa musi zostać ograniczone. W początkowym okresie leczenia bardzo korzystny efekt dają posiłki wegetariańskie
  • nie ograniczamy spożycia tłuszczów, ale jemy je wyłącznie w postaci naturalnej, najlepiej jako masło lub nierafinowany olej
  • warzywa powinny stanowić istotny składnik naszej diety. Unikajmy jednak spożywania ich na surowo. Trzeba je poddać obróbce termicznej, która zniszczy zawartą w nich celulozę. Pamiętajmy, że we wszystkich dolegliwościach trawiennych mamy do czynienia z dysbiozą. To właśnie z tego powodu po zjedzeniu surówek pojawiają się wzdęcia oraz uczucie ciężaru w nadbrzuszu. Dysbiotyczne jelita źle trawią błonnik roślinny, gdyż to zadanie spoczywa na symbiotycznych bakteriach, których ilość jest w stanie dysbiozy zbyt mała
  • zwiększamy również ilość wypijanych płynów, ale eliminujemy wszelkie reklamowane „kartonikowe” soki i kolorowe napoje, a także piwo. Najlepiej popijać kompoty, albo rozcieńczone, świeżo wyciskane soki owocowo-warzywne oraz zioła
  • całkowicie eliminujemy, albo ograniczamy do minimum zażywanie leków farmakologicznych. W przypadku osób starszych, zażywających kilka razy dziennie koktajl tabletkowy należy przed ograniczeniem ilości połykanych farmaceutyków porozumieć się ze światłym lekarzem. W ten sposób wykluczamy z żywienia wszelkiego rodzaju drażniące substancję i stwarzamy warunki do samoleczenia zaistniałych mikrouszkodzeń.
  • jeżeli wśród objawów ZJN dominują biegunki warto jest na okres około miesiąca wykluczyć pszenicę i mleko krowie
  • dla urozmaicenia walorów smakowych i poprawy trawienia szeroko stosujemy rozmaite naturalne przyprawy.

Koniecznie probiotyki

Koniecznym elementem leczenia ZJN jest równoległe stosowanie probiotyków i mieszanek ziołowych. Jeżeli chodzi o probiotyki, to na rynku aptekarskim mamy ich cały arsenał. Od znanego od dziesiątków lat Lakcidu poprzez Lacidofil i Trilac do bardziej skutecznych postaci synbiotycznych. Osobiście, przynajmniej na początku terapii, proponuje Beneflorę, gdyż działa ona niezwykle skutecznie i szybko. Niestety jest dosyć droga. W dalszej fazie leczenia, po ustąpieniu dolegliwości można stosować probiotyk tańszy. Należy, bowiem podkreślić, że całkowita odbudowa prawidłowej flory jelit – eubiozy – trwa przynajmniej kilka miesięcy i przez ten cały okres konieczne jest zażywanie probiotyków. Ponadto, w początkowej fazie leczenia oraz podczas epizodów biegunkowych trzeba zastosować drugi probiotyk – Enterol. Ogranicza on namnażanie się grzybów drożdżakowych i bakterii beztlenowych, których nadmiar zawsze towarzyszy zaawansowanej dysbiozie i wywołuje wiele z charakterystycznych dla ZJN dolegliwości. Więcej informacji na temat zagadnień związanych dysbiozą można znaleźć w innych materiałach naszej Czytelni.

Zioła zamiast tabletek

Kluczowym lekiem w ZJN są mieszanki ziołowe. (zobacz: Triphala) Zioła, czyli rośliny lecznicze dzięki zawartości łatwo przyswajalnych witamin, soli mineralnych, rozpuszczalnej krzemionki oddziałują na nasz organizm niezwykle szeroko. Poprawiają przemianę materii, ułatwiają usuwanie szkód wyrządzonych przez choroby, odbudowują prawidłową strukturę tkanki łącznej, która stanowi szkielet dla wszystkich pozostałych narządów i tkanek naszego organizmu. Są, więc materiałem budulcowym, bez którego nie jest możliwe leczenie zmian chorobowych.

Związki hamujące rozwój bakterii chorobotwórczych i grzybów zawarte w roślinach leczniczych nie niszczą zamieszkujących nasz organizm pożytecznych drobnoustrojów. Innymi słowy nie naruszają one prawidłowego ekosystemu mikroflory jelitowej, a wręcz przeciwnie przywracają w nim zaburzoną równowagę, ponieważ ułatwiają namnażanie się symbiotycznych bakterii. W sposób naturalny są, więc komplementarnym do probiotyków orężem w walce z dysbiozą.

Ziołoterapia ma swoje stare zasady:

Zawsze musi być połączona z odpowiednim żywieniem, a w większości przypadków, również z zastosowaniem probiotyków.

Rośliny lecznicze stosujemy nie pojedynczo, ale w złożonych mieszankach.
Leki ziołowe przygotowujemy najczęściej w postaci odwarów. Zwykle 1 łyżkę stołową ziół zalewamy zimną wodą, doprowadzamy do wrzenia i na małym ogniu (w temperaturze około 90 stopni C) ogrzewamy przez mniej więcej 10 min. Następnie nakrywamy pokrywką, żeby „doszły” i po następnych 10 minutach odcedzamy. Otrzymany odwar doprawiamy do smaku sokiem z cytryny i miodem.

Należy pamiętać, że zioła, których potrzebujemy powinny nam smakować. W tym celu polecam przyrządzanie ziół z dodatkiem sezonowych owoców, czyli po prostu gotowanie kompotu z ziołami oraz precyzyjne doprawienie uzyskanego odwaru do właściwego dla nas smaku. Jeżeli od razu nam smakują, to oczywiście nie musimy niczego dodawać.
Ilość wypitych ziół nie powinna być mniejsza niż ½ litra. Moje mieszanki ziołowe nie zawierają substancji niebezpiecznych można, więc wypić ich znacznie więcej bez obawy o działania uboczne.
W przypadku biegunki konieczne jest wyekstrahowanie z ziół garbników. W tym celu ogrzewanie ziół musi trwać dwukrotnie dłużej.
Jeżeli zioła przestają nam smakować, zaprzestajemy ich picia. Oznacza to, bowiem, że nasz organizm nie potrzebuje już mieszanki o tym składzie. Należy wówczas zmienić skład mieszanki lub, jeśli czujemy się zdrowi, przerwać leczenie
Od lat stosuję leki roślinne u moich pacjentów i proszę mi wierzyć, że ich zbawiennego działania terapeutycznego nie da się niczym zastąpić. Proces leczenia wcale nie trwa latami. Zmniejszenie dolegliwości obserwuje się zwykle już w pierwszym tygodniu, jednak całkowite ich ustąpienie może wymagać czasami nawet kilku miesięcy terapii. Najogólniej można by powiedzieć, że im krócej trwa choroba, tym krótszy jest czas leczenia. Wszystko zależy od właściwego skomponowania zestawu ziół. Ja stosuję mieszanki ziół w oparciu o własne receptury, które są zgodne nie tylko z założeniami współczesnej fitoterapii, czyli zawierają właściwe, potwierdzone naukowo zawiązki biologicznie aktywne, ale – co jest nie miej ważne – uwzględniają założenia biodynamiki naturalnej medycyny.

Medycyna akademicka koncentruje się przede wszystkim na obrazie określonych struktur narządów i tkanek i na tej podstawie stawia rozpoznanie choroby. Natomiast medycyna naturalna w rozpoznaniu analizuje przede wszystkim dynamikę zmian czynnościowych określonych funkcji narządów i tkanek i wiąże je z zakłóceniami w generowanej przez cały organizm bioenergii. Ta tajemnicza bioenergia to nic innego, jak siła elektromotoryczna wytwarzanych przez nas pól elektromagnetycznych.

Od tysięcy lat wiadomo, że rośliny lecznicze oddziałują na przepływ energii w naszym organizmie i jeżeli leczenie ma być skuteczne i szybkie, to musi ten wpływ uwzględniać. Należy jednak pamiętać, że muszą one harmonizować z właściwym żywieniem, bez którego skuteczność ziołoterapii będzie ograniczona. Inne możliwości Właściwe żywienie, zioła i probiotyki stanowią współczesny fundament naturalnego leczenia. Człowieka – w przeciwieństwie do roślin – charakteryzuje szeroko rozumiana aktywność ruchowa i emocjonalna. Unieruchomienie, lub siedzący tryb życia, zmartwienia, stres, są przyczyną wielu schorzeń. W rozwoju objawów ZJN ma to bardzo istotne znaczenie.

Na tym polu mogą stać się bardzo pomocne właściwie dobrane leki homeopatyczne. Ciągle jeszcze niewiele wiemy o naturze ich działania. Można jedynie stwierdzić w oparciu o ponad dwustuletnie doświadczenie i prowadzone badania kliniczne, że działanie to ma znaczenie i jest wielokierunkowe. Dobór właściwych leków nie jest łatwy i wymaga szerokiej wiedzy medycznej, na szczęście coraz więcej lekarzy posiada taka umiejętność. Dobrze skomponowany zestaw leków homeopatycznych daje szybkie złagodzenie dolegliwości, co w skojarzeniu z dieta, probiotykami i ziołoterapią znacznie skraca okres leczenia.

Człowiek jest stworzeniem wędrującym, o czym warto sobie przypomnieć, jeśli zaczynamy przewlekle chorować, albo obserwujemy postępujące zbyt szybko starzenie się. Terapia ruchem jest prosta, łatwa i przyjemna, w dodatku nic nie kosztuje. Niestety nie cieszy się popularnością. A szkoda. Daje ona nadspodziewanie korzystne wyniki nie tylko w sferze dolegliwości fizycznych i czynnościowych, ale także emocjonalnych. Codzienna dawka ruchu reguluje przemianę materii, poprawia trawienie i zapewnia prawidłową perystaltykę jelit. Jest niezwykle skuteczna w leczeniu dolegliwości ZJN, zwłaszcza zaparć i wzdęć. Proszę jednak nie mylić jej ze sportem. Najbardziej korzystną formą ruchu dla człowieka jest rytmiczny marsz na dystansie około 10 km, bez „zakupowych” obciążeń i ciężkiego plecaka. Jeżeli nasza kondycja lub codzienne zajęcia na to nie pozwalają na można go częściowo zastąpić ćwiczeniami opartymi na wzorcach indyjskiej hatha jogi lub chińskiego qigong lub tai chi.

dr Bożena Ryczkowska

Więcej ciekawych tekstów na www.naturalnamedycyna.pl

Zobacz, jak zadbać o swoje jelita – kliknij: Triphala

Kategorie: on Lipiec 1, 2010 at 8:16 am  Dodaj komentarz  

Wirusowe zapalenie wątroby

Autorem artykułu jest Arek Czapla
Żółtaczka typu A – pokarmowa

Żółtaczką typu A (WZW typu A) można zarazić sie przez spożywanie zanieczyszczonej żywności lub wody. Choroba ujawnia sie ok 2 do 7 tygodni po zakażeniu.

Żółtaczka typu A jest najmniej groźna postacią choroby. Przeważnie przebiega łagodnie. Jeżeli jednak żółtaczką zostanie zarażona osoba która ma problemy z wątrobą żółtaczka typu A może spowodować niewydolność organu.

Około 4 do 8 tygodni utrzymuje się żółte zabarwienie skóry. Leczenie żółtaczki typu A polega na całkowitej rezygnacji z substancji, które mogą obciążać wątrobę. W trakcie leczenia obowiązuje absolutny zakaz picia alkoholu i dieta lekkostrawna. Choroba wtedy ustępuje sama.

Jednak u niektórych osób pełne wyleczenie może potrwać nawet kilka miesięcy. Przeciw żółtaczce typu A można się zaszczepić.

Żółtaczka typu B (wszczepienna)

Żółtaczką typu B można się zarazić podczas operacji, zabiegu chirurgicznego, a nawet u dentysty, kosmetyczki czy przy robieniu tatuażu, jeżeli nie przestrzegane są zasady higieny. Wirus WZW typu B jest przenoszony także podczas kontaktów seksualnych (jest bardziej zaraźliwy od wirusa HIV )

W 9 na 10 przypadków organizm jest w stanie sobie poradzić z chorobą. Jednak zdarza się, że zakażenie przyjmuje postać przewlekłą. Można być nosicielem wirusa WZW typu B, a jednak nie chorować. Jednak wiele osób zarażonych wirusem WZW typu B odczuwa dolegliwości.

Następstwem żółtaczki typu B może być marskość wątroby, a nawet rak wątroby. Żółtaczka typu B jest bardzo groźną chorobą

Chorobie można zapobiegać, ponieważ dostępna jest szczepionka przeciw WZW typu B.

Żółtaczka typu C (potransfuzyjna)

WZW typu C jest przenoszony przede wszystkim przez kontakt z zakażoną krwią.

Wirus WZW typu C został zidentyfikowany dopiero w 1989 roku. Do tego czasu wiele osób zarażało sie podczas transfuzji krwi. Istnieje (chociaż niewielka) możliwość zakażenie dziecka w trakcie porodu poprzez przeniesienie wirusów z matki na dziecko. U co drugiej osoby zakażonej WZW typu C choroba przyjmuje postać przewlekłą, a w 20 proc. kończy sie marskością wątroby.

Przeciwko WZW typu C nie można się zaszczepić, ale chociaż leczenie jest bardzo kosztowne i długie, medycyna odnosi coraz większe sukcesy.

Zobacz, jak zregenerować wątrobę po wirusowym zapaleniu – kliknij tutaj!

Prawo pracy w praktyce - Prawo pracy, artykuły. porady, ciekawostki..
Uczysz się języków obcych ? … zobacz  kursy językowe

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Kategorie: on Czerwiec 24, 2010 at 8:46 am  Dodaj komentarz  
Tags:
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.